Londyn

Spaces, places, distances

Patrzę ze wzgórza w Greenwich na Londyn

Nie wiem, czemu nie przyszło mi do głowy, że w pakiecie z dziesiątkami paczek w szopie w ogrodzie (gdzie prawie nikt przez rok nie zagląda) dostaje się pełen przegląd ogrodowych pajęczaków.

Zaraz po przyjeździe Simon zabrał nas na małe zwiedzanie kampusu. No kampus jak kampus, można go obejść dookoła w jakiś kwadrans (jeśli się nie robi zdjęć po drodze), tu jakieś kolumny, tam jakieś kopuły. Malowana od stóp do głów jadalnia. Widok na rzekę. Ludzie robiący wielkie oczy. Ja zblazowana, no tak, przyjechała z Novum, z Maius, to sobie może ziewać. A przecież ten uniwersytet założono już w XIX wieku!
Mapa londyńskiego metra

Londyn wygląda tak. Kiedyś wyglądał inaczej, bo było mniej linii metra. Odległości mierzy się czasem spędzonym pod ziemią. Trochę jak z przylotem tutaj, samolot, kilka godzin, magiczna zmiana czasu i już nie jest wcale daleko.

Słyszałam ludzi, którzy mówili, że chcą doświadczyć życia w dużym mieście, dlatego tu przyjechali. A w dużym mieście żyje się po prostu ciasno. Wszystkie pomieszczenia jawią mi się malutkie (poza kuchniami, kuchnia to jednak królestwo, zawsze jakoś większa, bardziej przyjazna albo z lepszym widokiem). Wczoraj usłyszałam, że świetnie byłoby żyć na łodzi. Łódź łodzią, ale najlepsza rzecz w mieszkaniu na niej to podobno to, że pomieszczenie jest długie i wąskie. Co w tym świetnego?

Myślę o moich miejscach, o tym, jak powoli przestają być moje.

Udawanie, że nic się nie zmieniło, spędzanie długich godzin na rozmowach, takich samych, jak przed wyjazdem (tylko bezpieczniejszych, bo na odległość jest zawsze trochę bezpieczniej, zawsze można wyłączyć albo udać, że coś się zepsuło i nagle nie ma dźwięku, obrazu, bach), wspominanie miejsc (och, kuchnio) zdarzeń (och, magio rocznic, miesięcznic) i łatwo poczuć, że Internet też jest miejscem, a do tego jakim przyjemnym, skoro nie ma w nim odległości, od mojej twarzy do mojego ekranu jest tak samo daleko, jak od twojej do twojego, więc co to za różnica?

Author

Jestem fotografką, socjolożką, projektantką, blogerką, dziewiarką, nauczycielką, dziewczyną, studentką, tłumaczką, feministką, analityczką, hipochondryczką, akademiczką, hafciarką, millenialską, podróżniczką, panią z rekrutacji, pracoholiczką, mishówką, polonistką, własnością kota, autorką, prządką, amatorką karaoke, ciocią i bałaganiarską pedantką.