Hokkaidzka wieś jak na Islandii

Hokkaido przypomina Europę bardziej niż inne wyspy, co do tego nie mieliśmy wątpliwości. Co chwila cisnęło się na usta porównanie z Islandią, może przez tę dzikość, może przez to, że jak na Japonię, niewiele tam ludzi. Krajobraz mniej islandzki, ale bliski duchem: mieszane, gęste lasy, spowite mgłą, piętrzące się góry, warstwami (marudziłam, że nie uda mi się zrobić zdjęcia).

Continue reading „Hokkaidzka wieś jak na Islandii”

Osiadanie

Trochę was oszukałam: jetlag przyszedł, trzeba było tylko dać mu chwilę. Wczorajszy dzień poświęciłam Morfeuszowi, chociaż miałam też reminescencję z Erasmusa, bo bladym świtem (9:40) obudził nas test alarmu pożarowego. Tu test trwa trzy godziny, co chwila rozlegają się dzwonki w różnych pokojach i w różnych mieszkaniach, a potem wchodzi administrator budynku z ekipą zamaskowanych panów w kombinezonach, grzecznie ściągają buty w przedpokoju i z poważnymi minami sprawdzają każdy jeden czujnik w mieszkaniu, przykładając do nich długie kije z zamontowaną na koncu puszką. Wyglądali przy tym trochę jak pracownicy Dharmy.

Continue reading „Osiadanie”