Dynia

Na liście miejsc, za którymi tęsknię będąc daleko lub pogrążając się w pracy od świtu do zmierzchu, to jest bardzo wysoko. Jest w tym pewnie coś z sentymentu do miejsc, które odwiedzałam jeszcze zanim przeprowadziłam się do Krakowa, do tych miejsc, które dziwnym trafem nie zniknęły jeszcze z jego mapy i chwilami wydaje się nawet, że nigdy nie znikną.

Continue reading „Dynia”