It’s not you, OFF, it’s me

Lubię w towarzystwie moich znajomych przywoływać anegdotę o tym, jak to podczas porządków znalazłam gdzieś w papierach karnet na pierwszy OFF Festival w Mysłowicach. 20 złotych!, mówię z wyćwiczonym zdumieniem w głosie, potwierdzam fotografią. Tak, tak, myślę w duchu, wiedzcie, że my to jeździli na Śląsk od samego początku, a wy, podszywacze, pewnie nie wiedziecie nawet, że to nie zawsze było w Kato. (Nawet mnie jeden warszawiak w tym roku zagadnął, myśląc, że zadziwi, czy wiem, gdzie sa Mysłowice.) I opaska była papierowa: też między papierami się zachowała; żółta. Już nie pamiętam, skąd się o festiwalu dowiedzieliśmy, wakacje w drugiej licealnej, ale kołacze mi się, że chyba z lokalnej gazety.

Continue reading „It’s not you, OFF, it’s me”

Expectations vs reality

Jak na człowieka, który uparcie czepia się słów, z wielką trudnością przychodzi mi pisanie prac zaliczenionych i wszelkich materiałów zleconych i zlecanych. Nie działają metody intuicyjne: dajcie mi dłuższy deadline, dajcie mi krótszy deadline, pozwólcie pisać o tym, na czym się znam, rzućcie mnie na głęboką wodę. Teraz morduję się nad lekturą interesującej skądinąd książki, bo trzeba z niej wycisnąć zaliczenie seminarium dla dyskursantów. Mam w głowie taką wizję, że siedzę z tą książką w bezczasie, w fotelu, i palę przy niej papierosa, bo to tak literacko, zamyślając się głęboko a uczenie, a potem siadam do maszyny do pisania i powoli wystukuję krótki acz genialny, rzecz jasna, kąśliwy komentarz.

Continue reading „Expectations vs reality”

Ho, ho, ho

Mojej rodzinie we wzajemnych kontaktach wywraca się składnia do góry nogami. Jakby budził się jakiś gen inwersji, przekazywany w każdej z rodzinnych gałęzi z niemal stuprocentową skutecznością. Zdania wypowiada się prawie od końca, akcentując pierwsze słowo na trzeciej sylabie, jodłując na samogłoskach, upraszczając grupy spółgłoskowe, gubiąc wszelkie małopolskie naleciałości i wracając do pierwotnych dolnośląskich osobliwości.

Continue reading „Ho, ho, ho”

I znowu zielona opaska (OFF Festival 2013)

Co powinniście wiedzieć, zanim zaczniecie czytać dalej

Jeżdżę na OFF Festival co roku, od pierwszej edycji w 2006 (nie byłam tylko w 2007), przynajmniej na jeden dzień. Nie słucham zespołów przed przyjazdem (w tym roku chciałam zrobić wyjątek i nawet przygotowałam sobie playlistę w Spotify, której… nie miałam czasu przesłuchać) i na bieżąco spisuję wrażenia na twitterze. Wyjazd na OFFa to mój jeden prawdziwy weekend wakacji! W tym roku pierwszy raz zrobiłam sobie prezent w postaci czterodniowego karnetu i wybrałam się też na bifor.

Continue reading „I znowu zielona opaska (OFF Festival 2013)”