All was well.

Kiedy w 2007 roku przeczytałam ostatnie słowa, odłożyłam książkę z mieszanymi uczuciami. Splotłam ręce na podołku i zaczęłam myśleć. Przecież to, że czuję się w związku z tym zakończeniem tak dziwnie musi się wiązać z tym, że coś było w książce nie tak, prawda? Nie tak miało być. Miałam mieć poczucie katharsis albo chociaż głębokiego wzruszenia, w ogóle być ponad ziemią i chcieć prowadzić dyskusje bez końca. A jednak zdaje mi się, że w 2007 roku wcale tak nie było.

Continue reading „All was well.”

Czy stałam się kindlarą?

7 marca: O widzicie, mamy Tydzień czytania e-booków (5–12 marca 2012). Nawet nie wiedziałam. Jak to się ładnie człowiek wpasował z tematem :-).

Wszyscy wiedzieli, że ten moment nadejdzie. W chwili, kiedy w 2009 roku wypowiedziałam te słowa: „Mój dyplom będzie o e-bookach”, nie było wątpliwości. I choć zarzekałam się we wstępie do licencjatu, że nie, nie, żadnych czytników, pogardzam, przecież o typografii nie ma w nich mowy – to była tylko kwestia czasu.

Continue reading „Czy stałam się kindlarą?”