Daily #5, podobno jest zimno

Nie wychodziłam z domu od zeszłego poniedziałku, więc ominęła mnie fala mrozów, która skuwa Polskę. Dziś po południu z przerażeniem zorientowałam się, że nie posiadam czapki, która jutro o szóstej trzydzieści uchroni mnie przed nawrotem choróbska, kiedy będę przez zaspy brnąć do przychodni. Od czego są druty, pomyślałam, i wydziergałam sobie czapkę.

Continue reading „Daily #5, podobno jest zimno”

W zdrowiu i w chorobie

Dopiero co czytałam w książce, którą dostałam na Gwiazdkę, że tlenek chromu sprawia, że stalowe sztućce nie smakują metalem, a tu już czuję smak metalu w ustach przy każdym posiłku. Co to za mikroby chorobowe, co za leki dają radę tlenkowi, nie wiem. Przerzuciłam się na plastik i drewno. (Co i tak nie ma szczególnego znaczenia, bo co sobie uszykuję jakieś jedzenie, to odechciewa mi się go w chwili, gdy trafi na talerz.)

Continue reading „W zdrowiu i w chorobie”