Sapporo? Na nogach

Zapamiętam Sapporo jako to wielkie, niejapońskie miasto zbudowane na olbrzymiej siatce wytyczonych z góry kwartałów, po którym porusza się blok za blokiem, a wśród prostopadłych ulic bajecznie łatwo się odnaleźć (M.) albo zgubić (ja). To nie przypadek, miasto zaplanowali Amerykanie pod koniec dziewiętnastego wieku.

Przyzwyczajeni do poruszania się pieszo i komunikacją miejską, w Sapporo niechcąco zbliżyliśmy się do naszych rekordów pokonanych w ciągu dnia dystansów. Zwłaszcza droga do stacji JR okazała się upiornie długa, choć to pewnie zasługa słońca, które wydawało się palące i otoczenia bez zieleni, pełnego ciężarówek i betonu.

Trudno powstrzymać się od porównywania każdego miasta w Japonii z Tokio. Tu chyba po raz pierwszy pomyślałam, że mit wielkomiejskości Japonii bierze się nie stąd, że wszystkie miasta przypominają charakterem stolicę, ale stąd, że mnogość mieszkańców rozlewa się po przestrzeni w osiedlach przypominających miasteczka Polski B.

Igrzyska w Sapporo były w 1972 roku i ma się wrażenie, że wtedy też po raz ostatni coś tu budowano. Linia metra Tōzai, którą jeździliśmy parę razy, została otwarta w 1976 roku i mogłabym przysiąc, że dalej obsługuje ją ten sam pociąg.

Przyjechaliśmy tu shinkansenem, choć to trochę dużo powiedziane, bo szumnie zapowiadany na 2016 rok Hokkaido shinkansen, celebrowany na wszystkich stacjach, przez jakie przejeżdżaliśmy, dojeżdża tylko do Hakodate, czyli portu zaraz przy tunelu między Honshu i Hokkaido. Resztę drogi trzeba pokonać lokalnym pociągiem, co trwa drugie tyle co przejechanie trasy Tokio–Hakodate.

Włóczyliśmy się po Sapporo trochę bez celu, nie mając na to zbyt wiele czasu. W poszukiwaniu jedzenia trafiliśmy do browarnego muzeum i już, trzeba było wracać na pociąg, a droga do stacji długa (choć w żadnym wypadku nie kręta).

Nie popełnijcie mojego błędu i nie czytajcie po wyjeździe z miasta o tym, co jeszcze można tam było zobaczyć.

Domek hobbiciątek w parku
Domek hobbiciątek w parku
Tramwaj
Podobno tramwaje stają się teraz bardziej atrakcją turystyczną niż środkiem transportu codziennego użytku

Centrum handlowe

Czy to Gutenberg?
Czy to Gutenberg?

Kruk na chodniku

Kruki
Śledzą nas wszędzie, po całej Japonii

Diabelski młyn

Ulica w Sapporo

Wicked
Słuchałabym Defying Gravity po japońsku, nawet w tym specjalnie chyba postawionym na tę okazję kontenerze!
Róża i kościół
Jak w Paryżu

Obrazek z misiem

Plakaty reklamujące piwo
Plakaty reklamujące piwo
Mapa piwa
Sapporo leży prawie na tym samym równoleżniku co Monachium

Nocą

Tak mieszkaliśmy
Pierwszy raz spałam tu na futonie. Bolało.