Walizka domyka się łatwiej niż się spodziewałam

Jest zimna, mokra sobota. Siedzę w pokoju, pranie się dosusza, wróciło mi nerwowe stukanie nogą, złapane od nauczyciela fizyki w podstawówce. Czekam.

Kira odwrócona

Dziś pakowałam ubrania, rozkładałam na kupki, do rodzicówdo walizkimożena pewno. Wrzuciłam jeszcze ostatnie pranie, przeszłam przez wszystkie pomieszczenia po kolei, zastanawiając się, co mam zostawić, co zabrać. Jakie drobiazgi jeszcze dokupić, wiecie, pakowaliście się pewnie kiedyś. Przez cały dzień pomiaukuje mi mały wyrzut sumienia.

Kira w walizce

Kira na łóżku

Kira jest kurą

Zaczęła dzisiaj od położenia mi się na brzuchu, kiedy tylko obróciłam się po przebudzeniu; położyła się na tym brzuchu, stąpając powoli, ostrożnie po kołdrze, ułożyła się w kulkę i trochę zamruczała, a przecież nie mruczy za często. Kiedy już wstałam, zaczaiła się pod prysznicem. Dlaczego chcesz na mnie puścić strumień wody?

Na moment zamieszkała w walizce.

Byłabyś pokemonem, zmieściłabyś się w plastikowym pokeballu, nawet przewiozłabym cię przez lotniskowe bramki, mały miauku.

Spakowałam się już do tych walizek, chociaż do wyjazdu zostały jeszcze dwie noce i dzień. W momencie zamknięcia zamka żołądek związał mi się w supełek. Co będę teraz robić? O czym zapomniałam? Czego nie musiałam brać ze sobą (ech, przecież w drogę powrotną mogę zabrać ze sobą jeszcze 25 kg rzeczy, nie wiem, czemu się tym przejmuję)?

Jak mogę zostawić za sobą Kirę i nie czuć się jak zimny drań?

Buty