Równościowa refleksja na dziś

Zrobiłam dziś w pracy eksperyment.

W miarę jak koledzy przychodzili do pracy, obserwowałam sposób, w jaki witają się z pozostałymi osobami w pokoju.

Broń z banana

Każdy uścisnął rękę tylko pozostałym facetom, zupełnie się nad tym nie zastanawiając. Siedzę naprzeciwko wejścia do pokoju: a jednak mijali mnie, jak gdybym była powietrzem. Ponieważ uściskowi dłoni towarzyszy zwykle osobiste „Cześć”, nie słyszałam nawet tego. Nada.

Czy ja jestem niewidzialna? — zapytałam w którymś momencie. Jasne, żaden nie wzbraniał się, kiedy wyciągnęłam rękę do uścisku i każdy go odwzajemnił (raz w formie „żartobliwego”, ostentacyjnie dżentelmeńskiego pocałunku w rękę); ale wszyscy byli zaskoczeni i zdziwieni, że zwróciłam na to uwagę.

Przecież tak się robi w Polsce, padło nawet.

(Tak w ogóle to to są bardzo fajne chłopaki! Wiem, że nie mieli niczego złego na myśli.)

Kiedy mówię czasem o zachowaniach seksistowskich, niekoniecznie mam na myśli poklepywanie po tyłku czy niewybredne dowcipy (swoją drogą, już tego prawie nie doświadczam, choć czasem zastanawiam się, czy mój sprzeciw wzbudził refleksję, czy raczej zapamiętali sobie, żeby nie robić takich rzeczy przy mnie), ale właśnie takie drobiazgi – jak wykluczenie na dzień dobry pań z grona osób, z którymi ktoś osobiście się wita.

Może się wydawać, że to drobiazg, ale tak nie jest. Spróbuj sobie wyobrazić, że jesteś jedyną osobą w pokoju, którą na wejściu się ignoruje. Że reagujesz głośno, mówiąc: hej, cześć, wyciągając rękę — a w odpowiedzi zbierasz chichoty i demonstracyjnie przerysowane gesty? Nie czułbyś się chociaż trochę dziwnie? A chcesz tylko być taki sam, taka sama, jak inni; być traktowana, traktowany równo. Być w grupie, nie poza nią.

(Jak w liceum, skomentowałam sarkastycznie. Dokładnie, takie rzeczy wynosi się ze szkoły! — zareagował entuzjastycznie kolega.)

Mówi się i pisze o różnicy płac między kobietami i mężczyznami, o nierównym traktowaniu w pracy i innych zjawiskach; wiem z rozmów, że wielu moim znajomym wydaje się, że ich nie dotyczą. A to wszystko się zaczyna już na poziomie zwykłego cześć.

It’s 2016, you guys.

  • Wstyd się przyznać, ale też się tak do niedawna zachowywałem – przeczytałem kiedyś, że savoir vivre nakazuje czekać, aż to kobieta wyciągnie rękę, więc po prostu się do tego stosowałem, nie zastanawiając się w ogóle, z którego roku jest ta reguła, ani czy należy ją w ogóle uznawać za jeszcze obowiązującą: mimo że kilkakrotnie uderzyła mnie powstająca w ten sposób w mieszanych grupach niezręczność. W końcu chyba jakaś znajoma zwróciła w mojej obecności uwagę na ten trend i postanowiłem się ogarnąć.