Martwię się

Zauważyłam u siebie niedawno silniejszą niż zwykle skłonność do niepokoju.

Nie odbieram zwykle telefonów z obcych numerów, chyba że mam dobry humor albo spodziewam się kuriera. Od paru tygodni mniej więcej kwadrans po takim telefonie żałuję, że odłożyłam telefon i – zamiast oddzwonić, bo jednak w dalszym ciągu nie mam ochoty na rozmowę z obcym numerem – zamartwiam się, czy to jednak nie było przypadkiem coś ważnego.

Albo wracam do domu i nieoczekiwanie odkrywam, że dom stoi pusty (wyłączywszy kota). Czy wszystko w porządku? Nic nie mówił, że wychodzi. Piekarnik jeszcze gorący (czy wyłączony?). Pewnie niedługo wróci. Zdrzemnę się, pewnie mnie obudzi. Budzę się – czemu jest tak ciemno? Nie ma go? Już późno. Napisałam do niego. Dlaczego się nie odzywa? Uszy mam czerwone po same końcówki, wypieki wstępują mi na policzek. Zgrzyta klucz w zamku. Dlaczego jesteś zła?

(Kiedyś tak nie miałam.)

Wychodzi, mówi: wrócę niedługo. Po dwóch godzinach budzi mnie cisza w mieszkaniu. W telefonie też cisza. Spanie i czytanie nie wchodzi w grę. Siedzę do skutku w fotelu.

(Dużo więcej też płaczę: ze strachu, ze stresu, z ulgą, na myśl o następnym poniedziałku i kolejnych czterech miesiącach, z myślą „to już ostatnie cośtam”. Czy są na to jakieś badania albo leki? To nie może być zdrowe i normalne.)

Współdzielona paranoja. Kolega spóźnia się do pracy – na pewno coś się stało, myślimy wszystkie. Na odpowiedź na smsa czekam godzinę – na pewno był jakiś wypadek (oby nie spowodował go mój sms). Kolacja stygnie i telefon milczy – na pewno maczetowcy z dzielnicy. Przyjaciółka potakuje, martwiłaby się też, a potem tłukła może talerze.

(Czy siwieją mi włosy?)

W momentach racjonalnych myślę do siebie, że permanentnie podniesione poziomy adrenaliny najpewniej mi szkodzą, a jednak nie umiem przekonać samej siebie, że bardziej nie ma się o co martwić niż jest. I chociaż w takie dni jak dzisiaj, kiedy jedzie daleko, łatwiej przychodzi mi uzasadnienie samej sobie tego niepokoju po kilkunastu godzinach ciszy – to jednak tak ogólnie rzecz biorąc wolałabym martwić się mniej.

Yo dawg

Nerwowo sprawdzam telefon.