Do podcastów potrzebne są słuchawki

Od początku roku dowiedziałam się:

Poznałam historię:

Śmiałam się w głos przy:

Faworyci: This American Life, Serial, Freakonomics Radio, Only Human, Hidden Brain, Stuff You Should Know, On the Media, Radiolab, FiveThirtyEightElections, 99% Invisible, Note to Self.

Próbowałam Welcome to Night Vale, ale nie mogłam się skupić na tyle, żeby doceniać abstrakcję. Jedyną zaletą audycji Aleca Baldwina był jego aksamitny głos. Podcast Leny Dunham był jedną z jej bardziej irytujących produkcji. Nie siadł mi też żaden z podcastów na temat kultury: nie wiem, czy mnie przestała interesować ta tematyka (le gasp), czy to po prostu pech.

Wszystko to w drodze do pracy i z pracy, 25 minut spaceru dwa razy dziennie (no dobra, czasem spacerowałam trochę więcej) i przy dzierganiu (lepsze niż seriale, bo mogę się gapić na robótkę). Podcasty to jest to. To moje odkrycie roku. Moja koka.

(Ten wpis nie jest sponsorowany – d-uh – ale przy jego okazji polecam ajfoniarzom appkę Overcast – można przyspieszyć podcast, wyciąć z niego trochę białego szumu i słuchać JESZCZE WIĘCEJ w tym samym czasie).