Kłębek w strzępkach

Całkiem niespodziewanie ukonkretnił mi się w głowie czas po.

Nieoczekiwanie siedzę i myślę, co też jutro zrobię w międzyczasie, jak, którędy. Odwiozę książki do bibliotek, zajrzę tu i ówdzie, tam i siam zadzwonię. To kupię, tamto oddam. Planuję dzień, nieśmiało nawet resztę tygodnia, po kolei, powoli. Ale jednak.

Uczucie zaskoczenia w chwili, gdy dociera do mnie, że myślę o czasie po przypomina mi tę chwilę, kiedy przed wyjazdem zorientowałam się, że nie ma sensu już kupować jedzenia, bo nie zdążę go zjeść (albo, ekstremalniej, bo to wcześniej wypada: ten moment, kiedy data przydatności do spożycia jest dalsza niż data wyjazdu).

Ale zanim będzie po, trzeba przetrwać przed. Wyjątkowo słabo się do trwania w przed przygotowałam tym razem i zaskoczyło mnie niebożę swoją niewczesną obecnością.Wszystko wyleciało mi z rąk, tętno nie chce się od dłuższego czasu uspokoić. Wyziera nieszczęsne przed z każdego odkurzonego kąta, nie daje o sobie zapomnieć. Ciesz się mną, cedzi przez zęby, ciesz, długo nie zabawięPrzed wygląda jak mały, złośliwy duszek leśny z baśni z tego zbioru, który każdy miał w dzieciństwie. Błyskają oczy w ciemności, ząbki rozciągnięte w złośliwym uśmiechu.

Przed najlepiej czuje się w ciszy, kiedy nic mu nie przeszkadza w skupianiu na sobie uwagi. Wtedy wyciąga nogi w moim fotelu, przebierając paluchami. Patrz na mnie! – woła. Ja jestem ważne. Żadne po nie ma znaczenia. O przed można zapomnieć opowiadając historie, mieląc językiem, zanudzając otoczenie do mdłości, aż nie ma komu dłużej mielić. Przed jest trochę jak czarna dziura, w którą spoglądać to jak tonąć.

W czasie przed zapominam o terminach, nie gotuję obiadów, podejmuję decyzje nagłe i bezsensowne. Decyduję się przemalować mieszkanie, a po godzinie padam na łóżku na wznak bez życia (a obok stos książek, kserówek do przejrzenia). Nie śpię dobrze, a jednak śpię godzinami. Wylewam siódme poty nad składem, a potem wzruszam ramionami, kiedy nie mogę znaleźć drukarni.

Przed poci się ze strachu, siedząc w śmierdzącym farbą kącie. Za chwilę będzie po wszystkim.

***

PS A wyciągnąłby się człowiek na miejscu przed w fotelu i cieszył tym, co dobre; a tyle dobrego się ostatnio przydarza, dobrych planów, dobrych zmian, z dobrymi ludźmi dobrych rozmów przede wszystkim tyle…!

  • Nie cierpię, kiedy moje życie przybiera taki kształt, że musi się dzielić na przed i po. Zdecydowanie wolę, kiedy jest tylko jedno: teraz. Bo każdy stres, każde spinanie pośladów powoduje, że „po” jest jakieś takie frantyczne, nienormalne. A ja jednak najbardziej cenię nudę.