With these non-stop lyrics of life living (Meteora)

Miałam czternaście lat, kiedy ukazała się Meteora.

Dostałam płytę w prezencie, właśnie kupiliśmy nową wieżę do naszego – mojego i Doroty – pokoju. Niewiele później nauczyłam się, że zbyt często odtwarzany krążek może przestać działać.

Przypadek albo palec boży to sprawił, że wróciłam w zeszłym tygodniu do niezaprzeczalnej Płyty Mych Lat Nastoletnich. Pamiętam wszystkie teksty, a jakimś vintage dziedzictwem słuchania płyt (nie pojedynczych, luźnych przecież mp3) jest to, że czuję się dziwnie, jeśli kawałki lecą w innej kolejności niż oryginalna. Różnica między wtedy a dziś jest może tylko taka, że dziesięć lat temu za słabo znałam język i nie miałam pojęcia, co te wszystkie powtarzane bezmyślnie słowa właściwie znaczą (no i nie wydaje mi się, żebym była szczególnie angst nastoletnią rogatą duszą).

Tried to give you warning but everyone ignores me
Told you everything loud and clear
But nobody's listening

I've got a heart full of pain
Head full od stress
Head full of anger
Held in my chest

(Nobody’s Listening)

Powiedzieć, że melodie Meteory są niepokojące to nic nie powiedzieć. Teksty są podawane w sposób wypalający je po jakimś czasie w pamięci, trudno się powstrzymać od powtarzania ich bezwiednie, od śpiewania razem z wokalistami (a przynajmniej trudno przychodzi to mi). Jest coś hipnotyzującego w melodyjnym głosie Mike’a, w przechodzącej z krzyków w szept chrypie Chestera. Powtarzam więc słowa bez zastanowienia, dając się porwać złości.

I don't know what's worth fighting for
Or why I have to scream
I don't know why I instigate
And say what I don't mean
I don't know how I got this way
I know it's not alright

(Breaking the Habit)

W tym singlu czuć postępujący niepokój tak silnie, że czasem aż przyspiesza mi tętno. Pędzę do przodu z zagubionym bohaterem, daję się ponieść, od 2:15 biegnę bez tchu, na złamanie karku i nic innego nie ma znaczenia.

I am
A little bit insecure, a little unconfident
Cause you don't understand, I do what I can
Sometimes I don't make sense

You're gonna listen to me, like it or not
(Faint)

Słuchanie Faint, singla, który natychmiast kojarzy mi się z teledyskiem z miljonem świateł, to jak zbrojenie się na bitwę. Pierwsze nuty Numb przywodzą mi na myśl te koncerty, kiedy doznająca ekstazy przy pierwszych dźwiękach tego kawałka publiczność zagłusza dobiegającą ze sceny muzykę, ten moment, kiedy stojąc gdzieś w przednich rzędach zaczynasz się bać o przetrwanie. Zaczynające się jak trailer mrocznego superbohaterskiego blockbustera From the Inside to coś, czego nie umiem nie śpiewać w głowie (jest z tym jak z Runaway z poprzedniego krążka, zaskakująco melodyjnej kompozycji jak na taką płytę).

Tension in building inside steadily
Everyone feels so far away from me
Heavy thoughts forcing their way out of me

(From the Inside)

Ale jak długo można słuchać podszytych mrokiem wynurzeń o braku zaufania, odrzuceniu, nadmiarze lub braku emocji, rozczarowaniu, niezrozumieniu? Kiedy ma się czternaście lat – rzecz jasna, bez końca. Kiedy ma się dwadzieścia cztery? Well. Jak wam się zdaje?

Przypominam sobie w tych przykurzonych, ale zaskakująco niestarzejących się melodiach emocje wtedy nowe, dziś niby oswojone, a jednak ciągle biorące z zaskoczenia.

A przecież nu metal – rap rock, alternative metal, jak zwał, tak zwał – to nie moja bajka. Well, I suppose that in the end it doesn’t even matter.

Linkin Park, Meteora, marzec 2003

  • Przemek Zańko

    Bardzo ta notka brzmi jak fragment z „Radia Armageddon” Żulczyka. To poniekąd komplement.