Siedzimy, nic się nie dzieje

To jest jakieś działanie zastępcze, bez dwóch zdań: odświeżać co chwila wygląd bloga zamiast coś na nim nowego napisać.

Chciałabym zrzucić na czas pisania magisterki, na nawał obowiązków w pracy, na jakąkolwiek w zasadzie przyczynę obiektywną, ale cóż, skoro nie ma takiej. Ustabilizowała mi się codzienność. Tęsknię ostatnio bardziej niż zwykle za Londynem. Migruję ciągle dane ze starego netbooka na maczka (który dotarł w międzyczasie, akurat tuż po tym, jak się po raz ostatni poskarżyłam) i są wśród nich też zdjęcia, masa cała zdjęć z wyjazdu. Miałabym ochotę pójść zobaczyć jelonki w Greenwich Park, przejechać się do V&A, spędzić popołudnie w Soho jedząc makaroniki albo lody, albo pudding z custard. Pewnie, że zawsze lepiej tam, gdzie nas nie ma.

Szukałam biletów do Danii, ale albo jestem bardzo słaba w znajdowaniu okazji w sieci, albo latanie tam po prostu jest okropnie drogie. Trochę przegapiłyśmy tanie loty do Włoch (może się coś jeszcze jednak trafi?). Najbliższy wojaż zapowiada się w przyszłym tygodniu: mała delegacja do Poznania, a tuż przed nią – zjazd familijny pod Kędzierzynem.

Podróże więc na razie raczej małe niż duże. Za to kolejne wyzwania podejmuję w kuchni. Bulgocze mi na stole dwudniowy już zakwas; choć nie było łatwo pojąć, jak go dobrze przygotować i co z nim potem robić, żebym mogła za dziesięć lat ochrzcić go męskim imieniem. Zaimprowizowałam zupę-krem, zagniotłam pierwszą w życiu kruszonkę, a przy okazji dwa razy wyrwałam piekarnikowi rączkę (dzisiaj razem ze sporą częścią drzwiczek. Więc dzieje się, dzieje, wbrew tytułowi. Ale tylko raz za czas :-).

Poza tym mijają dni raczej melancholijnie. Myślę ostatnio dużo o tym, co sprawia, że nie czuję się dobrze w towarzystwie ludzi. Chyba zmęczyła mnie już ironia, zaczepki dla samego zaczepiania, zmęczyły na tyle, że nie chce mi się w nie nawet wikłać i wolę pozwolić opaść humorowi niż się plątać w bezsensowne dyskusje. Może to już idzie jesień?

  • Nowa Tondera

    To jeszcze zrób coś z tym balonem, bo lata akurat tam, gdzie czytam! Oraz druty? Muszę sobie jakąś włóczkę kupić, bo pustki… Zerknij no na swój timetable i jeżeli zniesiesz moje towarzystwo (hyhy), to się chętnie gdzieś pokażę, albo zapraszam do nas! :D