Daily #6, mrozy

Szykowałam się dziś rano jak do bitwy. Podkoszulek, koszulka. Świeżo skończony, gruby wełniany sweter. Wielka wełniana chusta, zamotana ciasno pod szyją, żeby nie wdarł się żaden zdradliwy podmuch mroźnego wiatru. Grube skarpety, nogawka wetknięta po samą piętę. Płaszcz zapięty pod szyję, maska na twarz, wełniana czapka, kaptur. Rękawiczka wsunięta dokładnie w rękaw.

Continue reading „Daily #6, mrozy”